Jakiś czas temu, trochę przez przypadek, natknęłam się na grupy na Facebook dotyczące kolekcjonowania ceramiki z PRL-u. Sama mam dosyć pokaźne zbiory naczyń ceramicznych z tego okresu, ponieważ kupiłam je bardzo dawno temu za grosze. Choć rozumiem uwielbienie  jakie teraz spadło na te cuda to było dla mnie dużym zaskoczeniem jakie ceny osiągają niektóre z tych przedmiotów. Zdecydowanie „na topie” jest teraz Pruszków. Niektóre kubki z tej fabryki osiągają cenę nawet 300 zł za sztukę, np. model Irena, Zośka, albo tzw. wzór aztecki. Gigantyczne ceny mają również talerze ozdobne z serii „Pikasiaki” . Możecie wyobrazić sobie moja radość kiedy okazało się, że talerz który wisi od paru lat na mojej ścianie jest wart prawie 1 00o zł. Dostałam go dawno temu od kogoś kto chciał się go pozbyć i na szczęście w porę przypomniał sobie, że lubię starocie więc mi go dał . Żeby się nazbyt nie chwalić powiem szczerze, że raz prawie go wyrzuciłam, nie miałam jednak serca a z czasem go pokochałam, oczywiście jeszcze zanim poznałam jego wartość ;). Zaraz za Pruszkowem są Mirostowice i  stamtąd pochodzą w większości zestawy do kawy i herbaty, załączam zdjęcie „garnituru” Agat, ten akurat mam w swojej kolekcji. Mniej popularne są Tułowice, w większości sprzedają się kubki , ale tez talerze i patery.

Bardzo lubię też Lubiane, to nie jest już porcelit tak jak we wcześniej opisanej ceramice, to jest porcelana !!! Uskładanie całej kolekcji talerzy od deserowych po obiadowe w  trzech rozmiarach zajęło mi dwa lata, oczywiście na spokojnie, bez desperacji. Wybrałam sobie dość popularny wzór zielonych sztućców i konsekwentnie , za niewielkie pieniądze kupowałam. Porcelana jest wspaniała, bo jest trwała, myje swoje naczynia w zmywarce i wierzcie mi na słowo, że wzór nie schodzi, nawet nie blaknie. Muszę też wspomnieć, że pierwsze dwa talerze dostałam od Przyjaciół , sami ich nie potrzebowali ,a wiedzieli, że ze mną się nie zmarnują. Dość popularne są też zastawy z Książa szczególnie  wzór „Cebulaki” ten wzór wybierają osoby z bardziej klasycznym gustem, mi osobiście też się podoba i MAM, ale i w tym wypadku to był prezent.

 O ceramice mogę pisać bez końca, mam nadzieję, że kiedyś będę mogła wyeksponować swoją kolekcję w godnym jej kredensie. Chociaż o ile nieśmiało mogłabym nazwać się kolekcjonerem o tyle nie zbieram niczego dla samego posiadania. SZTUKA UŻYTKOWA!!! U mnie w domu moje skarby są stale w użytku, nie jeden talerz i kubek skończyły już swój żywot, ale to przecież o to chodzi ,żeby czerpać przyjemność z przedmiotów którymi się otaczamy korzystając z nich.